Przyjechał Chruszczow do kołchozu i wpadł do dołu z kiszonką.
- Nie mów nikomu - prosi pomagającego mu kołchoźnika - że tu wpadłem.
- A wy nie mówcie, Nikito Sergiejewiczu - prosi kołchoźnik - że to ja was wyciągnęłem!
Losowe Dowcipy:
W ZOO zwiedzający do dozorcy:
- Panie, kiedy będzie pa... Więcej
Do szpitala trafił pacjent na amputacje jednej nogi. Po oper... Więcej
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiec... Więcej
Ukraińscy naukowcy, znaleźli sposób na użycie skrzynek poczt... Więcej
Ubóstwo jest zaraźliwe. Najłatwiej je złapać w Urzędzie Skar... Więcej